Dzisiejsza Liturgia Słowa zwraca naszą uwagę na ważną cechę, jeśli chodzi o nasze życie chrześcijańskie – przebaczenie tym, którzy przeciw nam zawinili. Szczególnie mówi nam o tym dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Mądrości Syracha (Syr 27, 30 – 28, 7) oraz Ewangelia (Mt 18, 21-35).
W dzisiejszej Ewangelii Jezus opowiada przypowieść o dłużniku, któremu król darował dziesięć tysięcy talentów; człowiek ten, zamiast postąpić tak samo ze swym współsługą, jak postąpił z nim król w przypadku jego długu, nie chciał darować temuż współsłudze stu denarów długu. Poprzez tę przypowieść Jezus mówi nam tak, jak słyszeliśmy to w pierwszym czytaniu: „Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. (…) Pamiętaj o przykazaniach i nie miej w nienawiści bliźniego – o przymierzu Najwyższego, i daruj obrazę!” (Syr 28, 2. 7). Mamy przebaczać każdemu człowiekowi – jak mówi Jezus Piotrowi na początku dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 18, 22c) – „siedemdziesiąt siedem razy”, czyli zawsze. Czy zawsze tak czynimy? W modlitwie „Ojcze nasz” modlimy się: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – czy słowa te znajdują pokrycie w rzeczywistości naszego życia, czy też są to słowa wypowiadane przez nas niemal mechanicznie, bez zastanowienia, niczym wyuczona formułka? Czy potrafimy przebaczać innym ich przewinienia, tak jak Bóg w Swoim miłosierdziu odpuszcza nam grzechy? Odpowiadając na niniejsze pytania warto pamiętać o przestrodze Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, w odniesieniu do postawy – w stosunku do swego współsługi – przypowieściowego dłużnika, któremu król darował jego dług: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (Mt 18, 35).
Wczoraj, tj. 12 września, obchodziliśmy 5 rocznicę beatyfikacji błogosławionych Stefana Kardynała Wyszyńskiego oraz matki Elżbiety Róży Marii od Krzyża Czackiej, której dokonał papież Franciszek przez pośrednictwo Prefekta ówczesnej Kongregacji (obecnie Dykasterii) Spraw Kanonizacyjnych, kard. Marcello Semeraro. Także oni uczą nas, jak miłować tych, którzy przeciw nam zawinili, i im przebaczać. Przykład bł. Stefana Kardynała Wyszyńskiego niech nauczy nas tego, byśmy nie odgrażali się naszym nieprzyjaciołom, ale modlili się o ich nawrócenie i, tak jak mówił bliski mojemu sercu mój wujek, ks. [imię i nazwisko do wiadomości autora zyciekosciola], proboszcz parafii [wezwanie parafii i miejscowość do wiadomości autora zyciekosciola], w homilii wygłoszonej 12 kwietnia 2021 roku, znaleźli w nim jakiś okruch dobra. To samo uczynił Prymas Wyszyński także po śmierci swojego prześladowcy, Bolesława Bieruta. Kardynał mógł powiedzieć: „Jak to dobrze, że ten Bierut umarł, w końcu nie będzie mnie niepotrzebnie prześladował”, ale przybrał w tej sytuacji zupełnie inną postawę. Zamiast się odgrażać, odprawił mszę za jego duszę i polecił go Panu Bogu, potrafiąc znaleźć w nim jakiś okruch dobra. Błogosławiona matka Elżbieta Róża Maria od Krzyża Czacka natomiast napisała piękny „Hymn o miłości”, inspirowany tym z 13 rozdziału Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, w którym zawarła swoje pedagogiczne credo, jaka powinna być prawdziwa miłość. Niniejszy hymn brzmi następująco:
„Podstawą życia w Laskach musi być miłość.
Miłość Boga i bliźniego.
Miłość nadprzyrodzona, której towarzyszy mądrość.
Miłość, która wszystkich z sobą łączy w prawdzie, w życzliwości, sprawiedliwości i dobroci.
Miłość, która widzi istotną wartość człowieka, nie zważając na usterki lub drobne śmieszności.
Miłość, która potrafi karcić, gdy tego zachodzi potrzeba, mając na względzie dobro osoby, którą się karci, i dobro jej otoczenia.
Miłość, która nie waha się usunąć nawet osobę szkodliwą dla innych.
Miłość, która stara się wchodzić w potrzeby wszystkich, starając się o to, by każdemu jak najlepiej było.
Miłość, która przede wszystkim ma na celu dobro dusz wszystkich i dobro każdej duszy z osobna.
Miłość, która z dobrocią zwraca się do wszystkich, unikając wszystkiego, co może komu niepotrzebną sprawić przykrość.
Miłość, która z serdecznością potrafi smutnych pocieszać, dodając im siły i odwagi do życia.
Miłość cierpliwa, cicha, pogodna, pełniąca uczynki miłosierne z zapomnieniem o sobie.
Miłość, która nie toleruje w sobie albo w innych sądów, krytyk, obmów, plotek, bolesnych żartów.
Miłość, która jest taką samą w oczy jak i za oczy.
Miłość równa, nieulegająca zmianom i nastrojom.
Miłość wierna i stała, czerpiąca całą siłę swoją z Boga. Miłość surowa dla siebie, a wyrozumiała dla drugich.
Miłość nie podejrzliwa, a roztropna.
Miłość bez egoizmu i bez zazdrości, mająca na celu nie siebie, ale bliźnich.
Miłość delikatna i wrażliwa na cierpienia bliźnich.
Miłość mająca oczy otwarte na ich potrzeby.
Miłość, która się nigdy nie wynosi, a nikogo nie poniża.
Miłość, która modlitwą i uczynkiem kocha przeciwników i nieprzyjaciół.
Miłość, która widzi w każdym bliźnim samego Pana Jezusa.
Miłość, która szuka przede wszystkim obcowania z Bogiem i z Boga czerpie siłę i umiejętność obcowania z bliźnimi.
Miłość, która się cieszy z powodzenia bliźnich, z ich zalet i cnót.
Miłość, która nikomu niczego nie zazdrości.
Miłość w intencji i miłość objawiająca się na zewnątrz.
Miłość prosta, serdeczna, życzliwa każdemu.
Miłość usłużna i zapobiegliwa.
Miłość domyślna i zaradna.
Miłość i dobroć w spojrzeniu i w wyrazie twarzy, i w całym zachowaniu.
Miłość spokojna i uspokajająca.
Miłość czynna i nigdy niestrudzona.
Miłość odważna i szlachetna.
Miłość poświęcająca się i ofiarna.
Miłość nie czułostkowa, a głęboka i prawdziwa.
Miłość w myślach, słowach i uczynkach”.
(źródło: https://www.niedziela.pl/artykul/71803/Hymn-o-Milosci-Matki-Czackiej [dostęp: 11.09.2026])
Jezu, ucz nas miłować i przebaczać także tym, którzy przeciw nam zawinili, abyśmy mogli przez to coraz bardziej stawać się Twoimi uczniami i jak najwierniej Cię naśladować.
Amen.

Dodaj komentarz