Rozważanie Słowa Bożego – IV NIEDZIELA WIELKANOCNA B – 21 kwietnia 2024

Liturgia Słowa dzisiejszej czwartej niedzieli Wielkanocnej, która jest również nazywana Niedzielą Dobrego Pasterza, wzywa nas, aby zawsze trwać przy Bogu i przekazuje nam Dobrą Nowinę o tym, że Jezus, pomimo wszystko, kocha i troszczy się o nas.

Jeśli chodzi o aspekt nieustannego trwania przy Bogu, wzywa nas do tego kolejno św. Piotr w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich, a konkretnie w słowach: „Chrystus jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 11-12), a także Psalmista w dzisiejszym Psalmie responsoryjnym: „Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w człowieku. Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w książętach. (…) Kamień odrzucony przez budujących, stał się kamieniem węgielnym. Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach” (Ps 118 (117), 8-9. 22-23). Słowa refrenu dzisiejszego psalmu: „Kamień wzgardzony stał się fundamentem” (por. Ps 118 (117), 22), jak i słowa z 22 i 23 wersetu Psalmu 118, do którego się odnosi, mówi nam o tym, że Chrystus jest fundamentem i sensem naszej wiary i naszego życia chrześcijańskiego, o czym wspominają w swoich dziełach św. Cyryl Jerozolimski i św. Ambroży. Ten pierwszy czyni to następującymi słowami: „Mówimy jedyny Pan Jezus Chrystus, aby usynowienie było jedyne; mówimy jedyny, abyś nie pomyślał, że jest jeszcze inny. (…) Jest bowiem nazwany „kamieniem”, nie bezdusznym czy ociosanym ludzkimi rękoma, lecz „kamieniem węgielnym”, aby ten, kto w Niego uwierzy, nie został zawiedziony” („Le Catechesi”, Roma 1993, ss. 312-313 [cytat zaczerpnięty z książki: Jan Paweł II, „Jutrznia. Poranna modlitwa Kościoła. Drugi tydzień”, wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2003, s. 9]). Św. Ambroży natomiast „przypomina, że „Chrystus jest skałą” oraz że „również swemu uczniowi Chrystus zechciał dać to piękne imię, aby również i on był Piotrem i aby jego wytrwałość i niezłomność wiary były jak skała”. Następnie Ambroży wzywa: „Również i ty staraj się być skałą. Jednakże nie szukaj skały wokół siebie, ale w sobie. Twoją skałą są twe działania, twoją skałą jest twa myśl. Na tej skale zbudowany jest twój dom, by nie zachwiała nim żadna burza złych duchów. Jeśli będziesz skałą, będziesz wewnątrz Kościoła, bo Kościół wznosi się na skale. Jeśli będziesz wewnątrz Kościoła, bramy piekielne nie zwyciężą cię” (VI, 97-99: „Opere esegetiche” IX/II, Milano-Roma 1978, SAEMO 12, s. 85)” (Jan Paweł II, „Jutrznia. Poranna modlitwa Kościoła. Czwarty tydzień”, wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2004, s. 11). W kontekście aspektu nieustannego trwania przy Bogu, dzisiejsza Ewangelia (J 10, 11-18) mówi nam, abyśmy wytrwale podążali za Chrystusem Dobrym Pasterzem, by zawsze trwała „jedna owczarnia i jeden pasterz” (J 10, 16b) i nic tej jedności nie zagrażało.

Natomiast w kontekście aspektu, że Jezus, pomimo wszystko, kocha i troszczy się o nas. Nawet jeżeli najemnik, czyli ułudy świata, sprawi, że na chwilę zboczymy z drogi, On nigdy nie przestaje nas szukać, a znalazłszy, sprowadza z powrotem do swej zagrody. Przykładami tego, jak bardzo Jezus kocha człowieka do tego stopnia, że nie wahał się za niego oddać życia i ciągle nie przestaje go szukać, nawet jeśli w pewnym momencie zagubi się duchowo, są przykłady świętych Augustyna i Karola de Foucauld, którzy w pewnym momencie życia duchowo się zagubili, niczym zagubiona owca, zbaczając ze ścieżki kroczenia za Jezusem, który w pewnym momencie wyrwał ich z tej błędnej drogi, sprawiając, że się nawrócili i wrócili do Bożej zagrody, to jest do Kościoła. Święty Augustyn tak opisuje swe nawrócenie: „Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem. Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś. Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę. Zajaśniałeś, Twoje światło usunęło moją ślepotę. Zapachniałeś wokoło, poczułem i chłonę Ciebie. Raz zakosztowałem, a oto łaknę i pragnę; dotknąłeś, a oto płonę pragnieniem Twojego pokoju” (św. Augustyn, „Wyznania”, księga 7, 10, 18; 10, 27). Podobnie jak św. Augustyn, tak i św. Karol de Foucauld opowiada historię swego nawrócenia, używając wyrazów, nacechowanych ogromną emocjonalnością: „Jak mam wyśpiewywać Twoje miłosierdzie, mój Boże! Po oczyszczeniu mej duszy z brudów i powierzeniu jej aniołom, postanowiłeś sam do niej wejść (…). Działałeś w niej bez przerwy, przemieniałeś ją zdumiewająco szybko, a ona była wciąż całkowicie tego nieświadoma. (…) Wszystko było Twoim dziełem, Panie, jedynie Twoim… Ale pewna piękna dusza pomagała Ci swoim milczeniem, serdecznością, dobrocią, doskonałością. (…) Pociągnąłeś mnie do prawdy przez piękno tej duszy. Uczyniłeś mi wówczas cztery łaski; pierwszą, żeś mnie natchnął myślą – „ponieważ ta osoba jest tak inteligentna, to religia, którą tak gorąco wyznaje, nie może być szaleństwem, jak uważałem”. Drugą było natchnienie: „jeżeli religia nie jest szaleństwem, może więc prawda, której nie ma w żadnej innej religii na ziemi ani w żadnym systemie filozoficznym, jest tutaj?”. Trzecią była myśl: „postudiuję tę religię, wezmę profesora religii katolickiej, uczonego księdza i zobaczę, co w tym jest i czy należy wierzyć temu, co ona mówi”. Czwartą była niezrównana łaska, że o lekcje religii zwróciłem się do księdza Huvelin. Gdy pewnego dnia z końcem października, (…), kazałeś mi podejść do jego konfesjonału, obdarzyłeś mnie Boże wszelkimi dobrami. Jeśli istnieje radość w niebie na widok nawracającego się grzesznika, to pojawiła się ona wtedy, gdy podszedłem do konfesjonału! Szczęśliwy dzień, dzień błogosławieństwa! Od tego dnia całe moje życie stało się szeregiem błogosławieństw! (…) Nie mogę powstrzymać się od płaczu, gdy o tym myślę, i nie chcę powstrzymywać tych łez, są zbyt prawdziwe, dobry Boże! Jakie potoki łez winny płynąć z mych oczu na wspomnienie Twego miłosierdzia! Tak byłeś dobry! Tak jestem szczęśliwy! (…) Jesteś tak dobry, Boże, że zniszczyłeś wokół mnie wszystko to, co mogłoby mi przeszkodzić, by należeć jedynie do Ciebie!” (św. Karol de Foucauld, „Milczenie i ogień. Listy i zapiski”, wybrał i opatrzył komentarzem Jean-Francois Six, tłum. Teresa M. Micewicz, wyd. WAM, Kraków 2022, s. 38, 40-42). Oprócz tego, o tej niezachwianej prawdzie, że Pan Bóg nas zawsze, pomimo wszystko, kocha, św. Karol de Foucauld pisał w dniu swej męczeńskiej śmierci, 1 grudnia 1916 roku, w liście do swej kuzynki, Marii de Bondy, następującymi słowami: „Prawda, że nigdy nie będziemy dostatecznie kochać, ale Pan Bóg wie, z jakiej gliny nas ulepił i kocha nas bardziej, niż jakakolwiek matka potrafi kochać swe dziecko. On, który nie umiera, mówi, że nie odtrąci nikogo, kto doń przychodzi” (tamże, s. 238). W związku z tym warto zadać sobie pytanie: „Czy wierzę, że, pomimo wszystko, Jezus bezgranicznie mnie kocha i nigdy mnie nie odrzuci?”.

„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce” (J 10, 14-15) – mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Święty Grzegorz Wielki, w dzisiejszym drugim czytaniu brewiarzowym, wyjaśniając niniejsze słowa Zbawiciela, pisze: „”Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje – to znaczy miłuję je – a moje mnie znają”. Jakby chciał otwarcie powiedzieć: miłujący są posłuszni. Ten bowiem, kto nie miłuje prawdy, wciąż jeszcze jej nie zna. Ponieważ słyszeliście już, bracia najmilsi, o naszej odpowiedzialności, pomyślcie i wy, na podstawie słów Pana, również o waszej odpowiedzialności. Rozważcie, czy jesteście Jego owcami, rozważcie, czy poznaliście Go, rozważcie, czy znacie światło prawdy. Poznacie zaś to nie przez wiarę, lecz przez miłość. Poznacie to nie przez wierzenie, ale przez czyny. Świadczy o tym sam Jan Ewangelista, gdy pisze: „Kto mówi, że zna Boga, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą”. Dlatego też Pan mówi dalej: „Podobnie jak Mnie zna Ojciec i Ja znam Ojca, i życie moje oddaję za moje owce”. To tak jakby powiedział: Dowodem tego, że znam Ojca i że On Mnie zna, jest to, iż oddaję moje życie za owce; to znaczy: jak bardzo miłuję Ojca, pokazuję przez to, że umieram za owce” (św. Grzegorz Wielki, Homilia 14, 3-6). Warto w związku z tym zadać sobie pytanie: „Czy i ja, podobnie jak Jezus miłuje swe owce, potrafię miłować również moich bliźnich?”.

Drodzy Bracia i Siostry, w tym rozpoczętym dzisiaj Tygodniu Modlitw o Powołania módlmy się o liczne powołania do życia kapłańskiego i zakonnego, a także, aby wszyscy kapłani i przełożeni wspólnot zakonnych jak najczęściej wprowadzali w czyn następujące słowa papieża Benedykta XVI: „Paść znaczy kochać, a kochać znaczy być gotowym także na cierpienie. Kochać znaczy: dawać owcom prawdziwe dobro, pokarm prawdy Bożej, słowa Bożego, pokarm obecności Boga” (Benedykt XVI, Homilia podczas Mszy św. inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6 (274)/2005, s. 11).

 


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *