
fot. Giuseppe Ciccia/Pacific P/SIPA
W dniach 12-13 marca 2013 roku, gdy w Watykanie odbywało się konklawe, byłem chory i z uwagą śledziłem jego przebieg. Od razu gdy pojawił się biały dym, powiedziałem: „Znam Jana Pawła II, Benedykta XVI, ale zaraz poznam nowego papieża”. Gdy jeszcze nie wiadomo było, kim jest następca Benedykta XVI, babcia, myśląc, że nowy papież to Afrykanin (a na konklawe 2013 papabilem był także czarnoskóry kardynał Peter Turkson z Ghany), wyrecytowała znaną rymowankę z przedszkola: „Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka”. Po kilkunastu minutach na balkon wyszedł protodiakon kard. Jean-Louis Tauran, który oznajmił, że następcą Benedykta XVI został niejaki kard. Jorge Mario Bergoglio i że przybrał on imię Franciszek. Po wyjściu na balkon nowego papieża Franciszka zwróciłem uwagę, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników wyszedł do wiernych w zwykłej, białej sutannie. Ten szczegół od razu wzbudził we mnie sympatię do nowego papieża. Papieża Franciszka polubiłem także za to, że odmówił założenia czerwonych butów, a na balkon wyszedł w czarnych, ortopedycznych butach. Po zwróceniu uwagi na te szczegóły wiedziałem, że nowy pontyfikat będzie bardzo skromny.
21 kwietnia 2025 roku. Budzę się rano, odmawiam modlitwy i jem śniadanie. W czasie śniadania zastaje mnie telefon z wiadomością: „Zmarł papież”. Po śniadaniu jadę na Eucharystię, w czasie której modlę się w intencji życia wiecznego dla papieża Franciszka. Jadąc na niniejszą mszę, w taksówce, w której przychodziły na mój telefon kolejne wiadomości o śmierci papieża, mówię pod nosem: „Santo subito” („Święty natychmiast”), albowiem – istotnie – zmarły Ojciec Święty był „świętym za życia”, co obserwowałem, śledząc od samego początku jego wielki pontyfikat. Wielkość papieża Franciszka wyrażała się (i nadal wyraża) w tym, iż nie przeszkadzało mu, że w czasie audiencji generalnej biegały dzieci oraz że do niego podchodziły, gdy np. czytał katechezę. Głównie podziwiałem (i nadal podziwiam) w tym to, że gdy dziecko szturchało go i próbowało się przytulić, nie odpychał ich, ale z ojcowską czułością przerywał katechezę oraz przytulał i czule głaskał podchodzące do niego dzieci. Podziwiam też to, że papież Franciszek nie bał się podać ręki trędowatemu lub człowiekowi o innej kulturze, rasie czy też orientacji seksualnej, nie mając, podobnie jak Pan Bóg, co podkreśla św. Piotr w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich, względu na osoby (por. Dz 10, 34b). Ponadto zmarły Ojciec Święty pokazywał wszystkim wiernym oblicze Kościoła wychodzącego naprzeciw potrzebom współczesnego świata, okazywał wsparcie, zarówno duchowe jak i materialne, dla udręczonej wojną Ukrainy, podejmował ważne, a zarazem wspaniałe działania, takie jak zwrócenie uwagi na rolę kobiet w życiu Kościoła, bezkompromisowa walka z pedofilią w Kościele, Synody na kluczowe tematy, z perspektywy współczesnego Kościoła, troska o ubogich i uchodźców, troska o ochronę stworzenia, a także wiele innych ważnych dla Kościoła inicjatyw. Ponadto za pontyfikatu papieża Franciszka kardynałami zostali duchowni, tacy jak wielki teolog, o. Raniero Cantalamessa OFMCap, były już kaznodzieja Domu Papieskiego, a także nieżyjący już kard. Loris Capovilla, były sekretarz świętego papieża Jana XXIII i emerytowany prałat Loreto, kard. Ernest Simoni, prosty ksiądz z Albanii, który przed kreacją kardynalską nie przyjął sakry biskupiej, jałmużnik Franciszka, kard. Konrad Krajewski oraz, jako ten, któremu był bliski charyzmat św. Franciszka, trzej franciszkanie konwentualni: Mauro Gambetti, François-Xavier Bustillo i Dominique Joseph Mathieu, a świętymi zostały takie osoby, jak Jan Paweł II, Jan XXIII, Ludwik i Maria Martinowie, Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński, Matka Teresa z Kalkuty, Franciszek i Hiacynta Marto, Paweł VI, Oscar Romero, Jan Henryk Newman czy Karol de Foucauld, a błogosławionymi osoby, takie jak Jan Paweł I, kard. Stefan Wyszyński, matka Elżbieta Róża Maria od Krzyża Czacka, Karol Acutis, którego kanonizacji, mającej mieć pierwotnie miejsce jutro, dokona nowy papież, czy Rodzina Ulmów.
Odnosząc się do Słowa Bożego, odczytanego podczas mszy pogrzebowej papieża Franciszka, zmarły Ojciec Święty, mimo innych planów na życie, przyjął, w dniu 13 marca 2013 roku, zadanie bycia pasterzem Kościoła powszechnego, które, podobnie jak św. Piotrowi w odczytanej w czasie mszy pogrzebowej Ewangelii (J 21, 15-19), powierzył mu Pan, a które stało się jawne właśne tego dnia. Franciszek uczynił to, albowiem od początku swego życia miał serce ukierunkowane na niebo, dokąd – jako do swojej ojczyzny – podążał, aby – gdy ją osiągnie – mógł dostąpić przekształcenia swego ciała na podobieństwo chwalebnego Ciała Chrystusa, czego my też dostąpimy, gdy osiągniemy niebo, co podkreśla św. Paweł w drugim czytaniu dzisiejszej mszy pogrzebowej z Listu do Filipian (por. 3, 20-21). Mając tę myśl św. Pawła z Listu do Filipian przed oczami, zmarły papież Franciszek przyjmował z otwartym sercem każdą powierzoną mu funkcję: prowincjała jezuitów w Buenos Aires, biskupa pomocniczego, arcybiskupa koadiutora, a następnie arcybiskupa metropolity w tymże mieście, kardynała, a na koniec papieża. Mimo że wielu doradzało mu, w wyniku problemów zdrowotnych, które miewał w ostatnich latach pontyfikatu, rezygnację z urzędu, on postanowił nie zrażać się epizodami zdrowotnymi, wytrwale pełniąc papieską posługę aż do swej nagłej śmierci w miniony poniedziałek, 21 kwietnia, mając przy tym w pamięci słowa Jezusa: „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10, 22b; 24, 13; Mk 13, 13b), głosząc Go, jako Jego wierny świadek (por. Dz 10, 41-42), wszędzie tam, dokąd udał się przed wyborem na papieża i już jako papież. Owo głoszenie Chrystusa przez papieża Franciszka wyrażało się w stwierdzeniach, takich jak „Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, a nie takimi, jakimi chcemy być”, wypowiedzianym w Parku Edwarda VII w Lizbonie w dniu 3 sierpnia 2023 roku, „Jezus jest radykalny. Daje wszystko i wymaga wszystkiego: daje całkowitą miłość i wymaga niepodzielnego serca. Także dzisiaj daje się nam jako Chleb żywy. Czy możemy mu dać w zamian okruchy? Jemu, który stał się naszym sługą, aż po przyjęcie dla nas krzyża, nie możemy odpowiedzieć tylko przestrzegając jakiegoś przykazania. Jemu, który daje nam życie wieczne nie możemy dać tylko kilku wolnych chwil. Jezusowi nie wystarczają tylko „procenty miłości”: nie możemy go kochać w dwudziestu, pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu procentach. Wszystko albo nic”, wypowiedzianym w czasie mszy kanonizacyjnej 7 błogosławionych w dniu 14 października 2018 roku, czy „Ewangelia chce nam przekazać orędzie nadziei, ponieważ mówi nam, że gdziekolwiek się zagubiliśmy, niezależnie od tego jak się zagubiliśmy, Bóg zawsze przychodzi by nas odnaleźć! (…) Miłość jest zawsze trudem, zawsze jest coś, co musimy utracić, aby wyjść na spotkanie drugiej osoby. Jednak młodszy syn z przypowieści myśli tylko o sobie, jak to się dzieje na pewnych etapach dzieciństwa i młodości. Faktycznie, widzimy wokół nas również wielu takich dorosłych, którzy nie potrafią utrzymać relacji, ponieważ są egoistami. Łudzą się, że odnajdą siebie, a zamiast tego – siebie tracą, ponieważ tylko wtedy, gdy żyjemy dla kogoś, żyjemy naprawdę”, czy też zawartym w katechezie, przygotowanej na nieodbytą, z powodów zdrowotnych, audiencję środową w dniu 16 kwietnia br., która, jak się okazało, była ostatnią środą pontyfikatu zmarłego papieża.
Za pontyfikatu papieża Franciszka udałem się do Watykanu trzykrotnie: 4-7 lipca 2014 roku, 13-15 października 2018 roku i 18-23 lipca 2023 roku. Miałem nadzieję, że uda mi się zobaczyć Franciszka jeszcze w czasie dwóch watykańskich wizyt, które odbędę w tym roku na przełomie lipca i sierpnia oraz we wrześniu, jednakże, jak się okazało, odbędę je już za nowego pontyfikatu, co do którego ufam, że będzie tak samo dobry, jak ten Ojca Świętego Franciszka, który, jeśli chodzi o ilość dotychczasowych lat mojego życia, przypadł na większość lat mojego życia. Jeśli chodzi o moją ostatnią wizytę w Watykanie za pontyfikatu papieża Franciszka w lipcu 2023 roku, na koniec mszy świętej z okazji III Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych, miałem okazję widzieć Ojca Świętego z bliska na żywo, co też opisałem w moim liście do niego kilka miesięcy później: „(…) chciałbym wspomnieć, że miałem możliwość widzieć Ciebie, Ojcze Święty, na własne oczy, gdy przejechałeś na wózku między sektorami po zakończonej Eucharystii w III Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych w dniu 23 lipca br., w czasie której modliłem się też za Waszą Świątobliwość. W momencie, gdy pozdrawiałeś zgromadzonych wiernych, gdy inni wyciągnęli telefony, by robić Tobie, Ojcze Święty, zdjęcia, ja uniosłem do góry moją legitymację ministrancką z nadzieja, iż ją zauważysz i będziemy mieli możliwość krótkiej rozmowy. Mimo że tak się nie stało, do dziś napełnia mnie wielka radość, że mogłem zobaczyć Ciebie, Ojcze Święty, na żywo, a także pozostaje we mnie żywa nadzieja, że będziemy mogli wspólnie się spotkać i porozmawiać (w momencie, gdy opuściłem Bazylikę Watykańską po zakończonej Eucharystii w III Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych, w mojej głowie narodził się pomysł, aby napisać do Ciebie, Ojcze Święty, list, informując o tym, że mogłem zobaczyć Cię na własne oczy, co też uczyniłem, poprzez niniejszego maila)”.
Pontyfikat papieża Franciszka najlepiej oddają też słowa 3 zwrotki hymnu Godziny Czytań z Tekstów wspólnych o pasterzach:
Był przewodnikiem i wzorem dla wiernych,
Światłem dla ślepych, ratunkiem ubogich,
Ojcem roztropnym i wszystkim dla wszystkich,
Tak jak Apostoł.
* * *
Kochany Ojcze Święty Franciszku,
Mój kochany przyjacielu na dobre i na złe,
Dziękuję Ci za Twój przewspaniały pontyfikat, który z uwagą śledziłem od samego początku aż do samego końca.
Podobnie jak Twój wybór na papieża miałem okazję widzieć u mojej babci, tak dzisiaj, również u niej uczestniczyłem w Twej ostatniej drodze.
Do zobaczenia w niebie!

Dodaj komentarz