Dzisiejsza refleksja nad niedzielnym Słowem Bożym, jak wspomniałem na koniec ubiegłoniedzielnego rozważania, jest pierwszą po wyborze nowego papieża, którym w miniony czwartek, 8 maja, został amerykański kard. Robert Francis Prevost, augustianin, który jako papież zapragnął służyć pod imieniem Leona XIV. Moje wspomnienia z minionego konklawe zawarłem w osobnym wpisie.
Przechodząc do właściwej treści dzisiejszego rozważania niedzielnego Słowa Bożego, w dzisiejszej Ewangelii (J 10, 27-30) Jezus kieruje do nas, swoich owiec, pełne nadziei słowa: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. W niniejszych słowach Zbawiciel podkreśla, że, gdy nasze życie opiera się na Nim i odczuwamy Jego nieustanną obecność przy nas, nawet w obliczu fizycznej śmierci, jesteśmy w stanie szczęśliwie dojść do życia wiecznego, przezwyciężając wszelkie pokusy, chcące odłączyć nas od Chrystusowej miłości, i żyjąc zawsze w zjednoczeniu z Jezusem, podobnie, jak jedno stanowią Jezus z Ojcem. Warto zawsze o tym pamiętać: Gdy nasze życie będzie zawsze oparte na Chrystusie i będziemy zawsze odczuwać Jego nieustanną obecność przy nas, nigdy duchowo nie zginiemy, ale szczęśliwie dojdziemy do wspólnoty z Nim w niebie, gdzie poprowadzi nas On „do źródeł wód życia” (por. Ap 7, 17c). Czy w moim życiu towarzyszy mi zawsze ta niezachwiana prawda? Czy potrafię zawsze dostrzegać nieustanną obecność Chrystusa w moim życiu?

Dodaj komentarz