„Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12, 51) – w zdaniu tym Jezus mówi, że, ze strony tych, którzy mają serca zatwardziałe na Niego i Jego naukę, ci, którzy są Mu wierni, doznają przykrości i prześladowań, podobnie jak On sam „przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga” – jak podkreśla to autor Listu do Hebrajczyków (12, 2cd), którego fragment odczytywany jest jako dzisiejsze drugie czytanie (12, 1-4). Jezus był w ciągu wieków i jest dzisiaj prześladowany także w swoich wyznawcach, gdy doznają oni wyśmiewania, wzgardy albo nawet krzywdy psychicznej lub fizycznej za przynależność do Zbawiciela i wierność Jemu poprzez wierne kroczenie drogą Jego nauki. Można by rzec, że dla dzisiejszego świata, żyjącego „tak, jakby Boga nie było”, chrześcijanin jest „znakiem sprzeciwu”, ponieważ żyje on wartościami, które Jezus, również określony jako „znak sprzeciwu” dla ówczesnego świata przez starca Symeona w czasie Ofiarowania Zbawiciela w świątyni jerozolimskiej, w kontekście życia przez Niego głoszonymi przez Siebie wartościami, wskazuje w Ewangelii jako bardzo ważne, jeśli chodzi o życie chrześcijańskie, a na których ludzie światowi, podobnie jak w czasach Jezusa, ani myślą opierać swego życia, żyjąc tak, jak człowiek z Ewangelii sprzed dwóch tygodni (por. Łk 12, 16-20 [Łk 12, 19]), na zasadzie „Hulaj dusza, piekła nie ma”, wyśmiewając tych i gardząc tymi, którzy mają odwagę żyć Chrystusową nauką, niosąc ją współczesnemu światu i realizując tym samym słowa Jezusa, rozpoczynające dzisiejszą Ewangelię i wzywające, aby, na tyle, na ile nasze ludzkie możliwości pozwalają, nieść naukę Zbawiciela z taką samą siłą i takim samym zapałem, jaką siłę ma ogień: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął” (Łk 12, 49). Kwestię odrzucenia przez dzisiejszy świat wartości wiary w Boga dobitnie wyraził papież Leon XIV w homilii nazajutrz po swoim wyborze, 9 maja br., podczas mszy z Kolegium Kardynalskim, będącej jego pierwszą jako zwierzchnika Kościoła katolickiego: „Również dzisiaj nie brakuje kontekstów, w których wiara chrześcijańska jest uważana za coś absurdalnego, przeznaczonego dla osób słabych i mało inteligentnych; kontekstów, w których przedkłada się nad nią inne zabezpieczenia, takie jak technologia, pieniądze, sukces, władza, przyjemności. Są to środowiska, w których nie jest łatwo świadczyć i głosić Ewangelię, a człowiek wierzący jest wyśmiewany, prześladowany, pogardzany lub co najwyżej tolerowany i traktowany z litością. A jednak właśnie dlatego są to miejsca, w których misja jest pilna, ponieważ brak wiary często pociąga za sobą dramaty, takie jak utrata sensu życia, zapomnienie o miłosierdziu, naruszanie godności osoby ludzkiej w jej najbardziej dramatycznych formach, kryzys rodziny i wiele innych ran, przez które cierpi nasze społeczeństwo, i to nie mało” (źródło: https://www.vatican.va/content/leo-xiv/pl/homilies/2025/documents/20250509-messa-cardinali.html [dostęp: 17.08.2025]).
Czy potrafię, pomimo różnych światowych pokus, które próbują pchać mnie w stronę przeciwną nauce Jezusa, być wiernym nauce Zbawiciela, opierając na niej swoje życie i nie zrażając się jakimikolwiek kpinami, pogardą i prześladowaniem ze strony tych, którzy mają serce zatwardziałe na Chrystusową naukę?

Dodaj komentarz