Minął rok liturgiczny 2024/2025, podczas którego wiele się w Kościele działo, z Rokiem Wielkiego Jubileuszu włącznie, będącym pierwszym od 325 lat, tj. od 1700 roku, kiedy to jeden papież (Franciszek) te obchody rozpoczął, a drugi (Leon XIV) zakończy (rozpoczęcie Wielkiego Jubileuszu Roku 2025 miało miejsce 24 grudnia 2024 roku, natomiast jego zakończenie odbędzie się 6 stycznia 2026 roku). Poprzedni taki przypadek – jak podkreśliłem wyżej – miał miejsce w przypadku Wielkiego Jubileuszu Roku 1700, kiedy to zmarły 27 września tegoż roku papież Innocenty XII dokonał otwarcia jego obchodów, które kontynuował po swoim wyborze, a następnie je zamknął, papież Klemens XI, pełniący funkcję Głowy Kościoła od 23 listopada. Oprócz wspomnianego Wielkiego Jubileuszu Roku 2025, do zakończenia którego pozostał jeszcze ponad miesiąc, w minionym roku liturgicznym Kościół doczekał się 199 błogosławionych, w tym 16 Polaków, bo beatyfikowanych kolejno 24 i 31 maja Stanisława Kostki Streicha oraz Marii Krzysztofy Klomfass i 14 jej Towarzyszek, 9 świętych, w tym kanonizowanych 7 września Piotra Jerzego Frassatiego i Karola Acutisa oraz kanonizowanych w dniu 19 października św. Bartłomieja Longo i 6 innych osób (obu kanonizacji dokonał papież Leon XIV), oraz 1 doktora Kościoła – św. Jana Henryka Newmana; ponadto w okresie 21 kwietnia-8 maja, tj. od śmierci papieża Franciszka do wyboru papieża Leona XIV na Stolicę Piotrową przez rozpoczęte 7 maja konklawe, miał miejsce wakat Stolicy Apostolskiej. Wielu z nas odbyło także w minionym roku liturgicznym – lub odbędzie ją w najbliższych dniach nowego roku liturgicznego – jubileuszową pielgrzymkę do Rzymu, gdzie spotkali się z papieżem i przeszli przez Drzwi Święte, znajdujące się w czterech Bazylikach papieskich: św. Piotra, św. Jana na Lateranie (Matki i Głowy wszystkich kościołów miasta Rzymu i świata), Matki Bożej Większej i św. Pawła za Murami.
Jednakże Ewangelia dzisiejszej niedzieli, a zarazem pierwszego dnia nowego roku liturgicznego 2025/2026 (Mt 24, 37-44), stanowi wezwanie, abyśmy, jako uczniowie i uczennice Chrystusa, byli czujnymi obserwatorami nie tylko tego, co wydarza się w Kościele, ale także nieustannie monitorowali stan naszej duszy i pracowali nad sobą tak, by Chrystus – jak czytamy w nieszpornym hymnie pierwszej części Adwentu, trwającej do 16 grudnia (druga część Adwentu, gdy teksty liturgiczne skupiają się na bardzo bliskiej już wtedy tajemnicy Narodzenia Pańskiego, trwa w dniach 17-24 grudnia) – „zastał nas przygotowanych na swoje przyjście”, unikając bezrefleksyjnego i nieczułego na to, co dzieje się wokół nas, życia, co sam Zbawiciel podkreśla słowami: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24, 42). Do czujności, jeśli chodzi o powtórne przyjście Zbawiciela na ziemię, wzywa nas też św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu z Listu do Rzymian: „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13, 12-14).
Co do dzisiejszej Ewangelii, warto pochylić się jeszcze nad zawartymi w niej następującymi słowami Jezusa: „Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona” (Mt 24, 40). Słowa te odnoszą się nie tylko do wspomnianej czujności, jeśli chodzi o powtórne przyjście Pana na ziemię, ale także do tego, aby nieustannie wsłuchiwać się w Boży głos, który powołuje do konkretnej misji, i, pod wpływem wielu spraw doczesnych, nie przegapić wezwania Boga do zadania, wymagającego bezgranicznego poświęcenia się Jemu i Jego woli. Pod tym względem odbywające się w Adwencie rekolekcje i dni skupienia (w przypadku niemożności wzięcia w nich udziału warto zagospodarować sobie czas któregoś dnia (może być nawet kilka dni), bądź w któryś weekend, w dowolnym z czterech tygodni Adwentu) zachęcają nas, abyśmy w ferworze spraw doczesnych umieli czasami przystanąć (i to nie tylko w Adwencie liturgicznym, ale także w ciągu całego naszego życia, będącego swoistym Adwentem, tj. oczekiwaniem na spotkanie z Bogiem w wieczności), zapytać: „Boże, czego tak naprawdę ode mnie żądasz? Co chcesz, abym czynił?” i działać na podstawie uzyskanej od Boga odpowiedzi.
Niech tegoroczny – ale także nasz życiowy – Adwent będzie dla nas okazją, aby nie ustawać w duchowej pracy nad sobą, tak, by – jak mówi św. Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan (5, 23) – „nienaruszony duch nasz, dusza i ciało, bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa”, oczekując Jego przyjścia z czujnością i unikając bezrefleksyjnego życia, w które – jak mówi Zbawiciel w dzisiejszej Ewangelii – popadli żyjący za czasów Noego, którzy „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki”, co skończyło się dla nich bardzo niewesoło, tj. tym, że „przyszedł potop i pochłonął wszystkich” (por. Mt 24, 38-39a), aby i dla nas takie życie, podobne do życia ludzi przed potopem, również nie skończyło się niewesoło, oraz uważnie wsłuchiwać się w powierzający nam konkretne misje głos Boga, aby, dzięki temu, móc wiernie wypełniać to, co On polecił, jeśli chodzi o nasze życie chrześcijańskie.

Dodaj komentarz