Nawrócenie. Słysząc to słowo, może nasuwać się pytanie, co to właściwie oznacza. W odpowiedzi na to pytanie warto podkreślić, iż tydzień temu Jezus zachęcał nas w Ewangelii (Mt 24, 37-44) do czuwania, tj. duchowej pracy nad sobą i odrzucania tego, co potencjalnie jest przeszkodą w drodze do zbawienia, co jest także właśnie definicją nawrócenia.
Do pielęgnowania w sobie tejże postawy, na którą składa się nawrócenie, wzywa nas w dzisiejszej Ewangelii (Mt 3, 1-12) św. Jan Chrzciciel, który woła do zgromadzonych na Pustyni Judzkiej tłumów: „Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”, co – jak podkreśla w kolejnym zdaniu Ewangelista Mateusz – stanowi wypełnienie słów proroka Izajasza: „Głos wołający na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki” (por. Mt 3, 1-3).
Ten „głos wołający na pustyni”, jakim jest Jan Chrzciciel, poprzez swój skromny sposób życia i wzywaniem do nawrócenia, ukazuje nam, na czym polega „prostowanie ścieżek dla Pana”. Owo działanie jest chociażby odrzuceniem bezrefleksyjnego życia, które jest niczym „drzewo, które nie wydaje dobrego owocu” – jak wyraża się poprzednik Pański (tak nazywa św. Jana Chrzciciela tradycja Kościoła). Warto, abyśmy to drzewo, tj. wszystko to, co nie podoba się Bogu, jeśli chodzi o nasze życie, nieustannie wycinali i wrzucali w nieugaszony ogień Bożej miłości w sakramencie pokuty i pojednania, abyśmy dzięki temu, umocnieni łaską Bożą, mieli siłę do walki z naszymi wadami i słabościami, które są niczym plewy, które Chrystus zbiera i wrzuca w ogień Swej miłości (por. Mt 3, 4. 10b. 12c).
Adwent jest więc szczególną okazją, aby – w oczekiwaniu na kolejną uroczyście w Kościele obchodzoną rocznicę narodzin Chrystusa – prostować dla Niego ścieżki, odrzucając wszystko to, co jest naszym złym przywiązaniem, a także wadą i słabością, abyśmy, wrzuciwszy w ogień Bożej miłości wszystkie nasze grzechy poprzez przystąpienie z wiarą do sakramentu pokuty i pojednania, mogli zrobić miejsce na powtórne narodzenie się w naszym sercu Słowa, o Którym wieściły głosy prorockie, w tym główny bohater dzisiejszej Ewangelii, św. Jan Chrzciciel, który uczynił to słowami: „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mt 3, 11), i Który – w odniesieniu do przytoczonych przed chwilą słów Jana Chrzciciela – wlewa w nasze serca moc Swego Ducha, pokrzepiając nas ogniem Swej miłości, abyśmy, nieustannie pracując nad sobą tak, aby nasza dusza mogła się Mu podobać, mogli okazać się godni przebywania wraz z Nim w wiecznej chwale.
Czy potrafię tak pracować nad sobą, aby móc podobać się Bogu i nieustannie odrzucać to, co się Jemu nie podoba? Czy pozwalam, aby On działał we mnie mocą Swej miłości?

Dodaj komentarz