W dzisiejszą niedzielę, po ubiegłotygodniowej wizycie wraz z Jezusem na pustyni, gdzie Zbawiciel doświadczył kuszenia przez diabła, wobec pokus którego odważnie się sprzeciwił, ucząc nas tym samym – jak podkreśla św. Augustyn w drugim czytaniu brewiarzowym ubiegłej, 1 niedzieli Wielkiego Postu – „sztuki zwyciężania w pokusie” (por. św. Augustyn, Komentarz do Psalmu 61, 2-3), wędrujemy z Chrystusem, ale także z Apostołami Piotrem, Jakubem i Janem, na Górę Przemienienia, identyfikowaną z Górą Tabor, położoną samotnie w Dolnej Galilei na wysokości 588 m n. p. m., gdzie Jezus objawia uczniom swą chwałę, aby usunąć z nich zgorszenie krzyża w chwili, gdy nadejdzie moment pójścia przez Niego na śmierć na Golgotę, a także wskazać, że droga, prowadząca do chwały zmartwychwstania, wiedzie przez cierpienie, jak wskazuje to prefacja dzisiejszej niedzieli, a także różne życiowe krzyże i trudności, przez które jesteśmy w stanie przejść w pokoju serca i nadziei na lepsze jutro tylko w momencie, gdy damy prowadzić się Jezusowi drogą Jego nauki i będziemy żyli w zjednoczeniu z Nim i Jego wolą, odpowiadając tym samym na polecenie Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17, 5b), dzięki czemu szczęśliwie dojdziemy na górę, do jakiej całym sercem dążymy, tj. nieba.
Warto również podkreślić, że nieprzypadkowy jest fakt, że w chwili, gdy – jak podkreśla Ewangelista Mateusz – „twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17, 2b), obok Zbawiciela pojawiają się Mojżesz, który dał Prawo Narodowi Wybranemu, tj. Izraelowi, oraz towarzyszył mu w wędrówce do Ziemi Obiecanej, i Eliasz, prorok Boga Żywego, albowiem – podobnie jak Chrystus nas Swoją nauką – prowadzili lud sobie powierzony do Boga poprzez wspomniane wyżej ich działania.
„Panie, dobrze nam tu być!” (Mt 17, 4a) – z tymi słowami Piotra, wypowiedzianymi przez niego w kontemplacyjnym uniesieniu w chwili Chrystusowego Przemienienia, utożsamiamy się w chwili, gdy przychodzimy, by spotkać się z Jezusem w indywidualnej bądź grupowej modlitwie, na Eucharystii, gdy w znakach Chleba i Wina kontemplujemy Boga, który dla nas zstępuje na Ołtarz i uobecnia się w znakach sakramentalnych, przez które, gdy Go w nich przyjmujemy, napełnia nas i nasze życie Swoją uświęcającą łaską, czy też w innych momentach, kiedy namacalnie czujemy obecność Boga przy nas. Słowa te dają nam siłę do znoszenia ciężkich chwil próby w naszym życiu i umacniają nas w wierze. „Gdy mam Boga, mam wszystko” – powiedział kiedyś jeden ze świętych. Czy jest tak również i w naszym życiu?
„Przemienienie daje nam przedsmak chwalebnego przyjścia Chrystusa, 'który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała’ (Flp 3, 21). Przypomina nam również, że 'przez wiele ucisków trzeba nam wejść do Królestwa Bożego’ (Dz 14, 22)” – mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (n. 556). Nie jest przypadkiem, że ewangeliczny opis Przemienienia Chrystusa czytany jest w okresie Wielkiego Postu, w którym – podobnie jak niemało czasem trudu trzeba było ponieść, aby móc wejść za czasów Jezusa na Górę Tabor, a także podobnie jak w drodze do Królestwa Niebieskiego mierzymy się czasem z różnymi trudnościami i krzyżami, które jesteśmy w stanie odważnie przetrwać z pomocą Zbawiciela – podejmujemy trudne czasem wyrzeczenia, by dzięki temu jak najlepiej przeżyć najważniejszą w całym roku liturgicznym Uroczystość Zmartwychwstania Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Czy potrafię zawsze powierzyć Jezusowi krzyże, cierpienia i trudności mojego życia, przeżywając je zawsze w zjednoczeniu z Nim? Czy obecność Jezusa w moim życiu daje mi pokój serca? Czy w moim życiu daję się prowadzić Jezusowi i podążać za Nim wiodącą do nieba drogą Jego nauki, żyjąc przy tym w zjednoczeniu z Nim i Jego wolą?

Dodaj komentarz