Przybliżając się coraz bardziej ku tajemnicom Wielkiego Tygodnia, który zainaugurowany zostanie już w najbliższą niedzielę, dziś opuszczamy wraz z Jezusem okolice Góry Oliwnej, gdzie Zbawiciel uzdrowił niewidomego, który potem świadczył o tymże uzdrowieniu wobec mających zatwardziałe serca faryzeuszy i, po odrzuceniu przez nich owego człowieka, wyznał wiarę w Chrystusa (J 9, 1-41 (wersja krótsza: J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38)), i udajemy się do Betanii, gdzie Jezus odwiedza należące do grona Swoich najbliższych przyjaciół Marię i Martę, a także dokonuje wskrzeszenia ich brata, również jednego ze Swych najbliższych przyjaciół, Łazarza (J 11, 1-45 (wersja krótsza: J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45)). W dzisiejszym fragmencie Ewangelii widzimy Jezusa, który wlewa nadzieję w serca pogrążonych w żałobie po śmierci swego brata, Łazarza, Marii i Marty, mówiąc między innymi do tej drugiej: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25b-26a). Tymi słowami Zbawiciel daje nadzieję także nam, że w Nim nawet najtrudniejsze chwile, takie jak żałoba po stracie bliskiej osoby, jesteśmy w stanie przetrwać, jednocześnie zachęcając nas, abyśmy – podobnie jak Marta i Maria – zawierzali mu wszystkie sytuacje, będące po ludzku beznadziejne (wspomniane dwie siostry czynią to słowami: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11, 21b. 32b)), i dzięki temu zawsze wierzyli w to, że – jeśli głęboko wierzymy w Jezusa i taką samą postawę pielęgnowali nasi bliscy zmarli, których śmierć opłakujemy – śmierć nie jest końcem, ale przejściem „z życia do życia” – od życia doczesnego do życia wiecznego, gdzie – jak mówi św. Jan w swojej Apokalipsie – nie ma już „żałoby, krzyku i trudu” (por. Ap 21, 4), ale wieczna radość i spełnienie nadziei oglądania Boga twarzą w twarz, którą żywiło się w ciągu ziemskiego życia, co spełni się także w chwili powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię i zmartwychwstania ciał na końcu czasów. Podobnie jak Zbawiciel w chwili Swego Chwalebnego Zmartwychwstania powstał do nowego życia, a także podobnie jak Łazarz został zbudzony przez Chrystusa ze snu śmierci do nowego życia, co widać – jak podkreśliłem to wcześniej – w dzisiejszej Ewangelii (por. J 11, 43-44), tak samo i my po naszej śmierci – w odniesieniu do tego, że zostaniemy złączeni na wieki wraz z Chrystusem, osiągając życie wieczne, jak i w chwili zmartwychwstania ciał – narodzimy się do nowego, Bożego życia.
Ponadto w odczytywanym dziś fragmencie swej Ewangelii św. Jan przedstawia dowód na to, że Jezus nie zostawia nas w chwilach smutku samych, ale współodczuwa go z nami, co wyraża się w podkreśleniu przez Ewangelistę faktu tego, iż Zbawiciel, wzruszywszy się z powodu śmierci swego przyjaciela i tego, jak była ona przeżywana przez jego siostry i przybyłych wraz z nimi Żydów, zapłakał (por. J 11, 35). Jezus zapłakał, albowiem w ten sposób chciał współodczuwać żałobę po śmierci Łazarza razem z przeżywającymi ją przyjaciółmi i jednocześnie zapewnić ich, iż nie są z nią sami i wlać tym samym w ich serca nadzieję. „Wzruszył się głęboko i bardzo poruszony zapłakał. Ileż razy słyszeliśmy w Ewangelii o tym wzruszeniu Jezusa, jak mówi to powtarzające się zdanie: «Widząc (…), zlitował się nad nimi» (por. Mt 9, 36; 14, 14). Jezus nie może nie odczuwać litości, gdy patrzy na ludzi. Jego oczy patrzą przez serce; Jezus patrzy oczami, ale widzi sercem i potrafi płakać” – mówił papież Franciszek podczas mszy w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie w dniu 29 marca 2020 roku. Także i w naszym przypadku, gdy doświadczamy trudnych sytuacji, Jezus płacze razem z nami, jednocześnie pokrzepiając nas Swoją łaską i pomagając nam uniknąć popadnięcia w rozpacz. „(…) czy ja potrafię płakać, jak z pewnością zapłakałby Jezus i robi to teraz Jezus? Czy moje serce jest podobne do serca Jezusa?” (papież Franciszek, homilia podczas porannej mszy świętej transmitowanej na żywo z kaplicy Domu św. Marty w Watykanie, 29.03.2020 (https://www.vatican.va/content/francesco/pl/cotidie/2020/documents/papa-francesco-cotidie_20200329_lagrazia-dipiangere.html [dostęp: 18.03.2026])) Czy potrafię – tak jak On – współodczuwać z moimi bliźnimi trudną sytuację, w której płaczą, przeżywając ją głęboko razem z nimi i pokrzepiając ich we wspomnianej sytuacji nadzieją, pochodzącą od Zbawiciela? „A jeżeli jest zbyt nieczułe, nawet jeżeli potrafię mówić, czynić dobro, pomagać, lecz nie ma w tym serca, nie potrafię płakać, to powinienem prosić o tę łaskę Pana. Panie, spraw, żebym płakał z Tobą, płakał z Twoim ludem, (…). Bardzo wielu ludzi dziś płacze” (papież Franciszek, homilia podczas porannej mszy świętej transmitowanej na żywo z kaplicy Domu św. Marty w Watykanie, 29.03.2020 (https://www.vatican.va/content/francesco/pl/cotidie/2020/documents/papa-francesco-cotidie_20200329_lagrazia-dipiangere.html [dostęp: 18.03.2026]).
„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” – mówiąc te słowa, Jezus zadaje Marcie pytanie: „Wierzysz w to?”, na co ona odpowiada z nadzieją: „Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11, 25-27). Także i do nas, żyjących w świecie, gdzie jest wiele sytuacji, będących po ludzku beznadziejnych, Zbawiciel mówi nam te słowa, aby – pomimo wszystko – wzbudzić w naszych sercach nadzieję, że z Nim nic nie jest stracone: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 25-26).

Dodaj komentarz