„Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność” (por. Łk 4, 18).
Owe słowa proroka Izajasza (por. 61, 1c i ef), które odczytuje Jezus w synagodze w Nazarecie i które odnoszą się do Zbawiciela, co podkreśla On sam słowami: „Dziś spełniły się te słowa, któreście słyszeli” (Łk 4, 21b), spełniają się na Nim w czasie Jego publicznej działalności, przykładem czego jest dokonywanych przez Jezusa wiele uzdrowień z trapiących ludzi chorób i uwolnień z opętań przez duchy nieczyste, głoszonych przez Niego mów, które poruszają serca słuchaczy, przez co ci drudzy postanawiają iść za Nim, czy właśnie ta scena z dzisiejszej Ewangelii (Mt 9, 9-13 – jest to fragment Mt 9, 9), w której Jezus powołuje siedzącego na komorze celnej celnika Mateusza, aby poszedł za Nim i stał się Jego Apostołem. Zbawiciel wzywa w ten sposób autora Ewangelii, z której pochodzi odczytywany dziś fragment, aby porzucił swe dotychczasowe życie i całkowicie poświęcił się Jemu, gdyż wtedy prawdziwie doświadczy wolności. Jak wiemy z przekazu samego św. Mateusza, przyjął on owo zaproszenie Chrystusa do pójścia za Nim, wstając, porzucając komorę celną i odtąd poświęcając swe życie tylko i wyłącznie Zbawicielowi. Ta historia, od której rozpoczyna się Ewangelia dzisiejszej niedzieli, stanowi doskonały przykład realizacji odnoszących się do Jezusa słów proroka Izajasza: „Pan posłał Mnie, abym więźniom głosił wolność”. Słowa te odnoszą się także do więźniów grzechu, takich jak św. Mateusz przed tym, jak poszedł za Jezusem, w przypadku którego [św. Mateusza] ogłoszeniem wolności, a zarazem wezwaniem do niej, były słowa Chrystusa: „Pójdź za Mną”.
W innym kontekście epizod powołania św. Mateusza na Apostoła przez Jezusa można odnieść do jednego przełomowego momentu w życiu papieża Franciszka oraz jego biskupiego i papieskiego zawołania, zaczerpniętego z komentarza św. Bedy Czcigodnego do wspomnianego wydarzenia z Ewangelii: „Miserando atque eligendo”, czyli: „Spojrzał z miłosierdziem i wybrał”. Jeśli chodzi o wspomnianą przełomową historię z życia papieża Franciszka, chodzi o dzień 21 września 1953 roku, święto św. Mateusza, kiedy to papież Franciszek – jeszcze jako Jorge Mario Bergoglio – wybrał się z kolegami na przechadzkę po Buenos Aires z okazji pierwszego dnia wiosny (gdy w Europie rozpoczyna się jesień, w Ameryce Południowej następuje początek wiosny). W pewnym momencie, gdy przyszły papież i koledzy przechodzili obok kościoła św. Józefa, ten pierwszy poczuł potrzebę wejścia tam. Powiedział o tym kolegom, którzy nalegali, by szedł z nimi dalej, on jednak pragnął tam wejść, w związku z czym umówił się z kumplami na spotkanie później (do późniejszego spotkania z kolegami ostatecznie nie doszło). Gdy młody papież Franciszek wszedł do kościoła, zobaczył księdza, siedzącego w konfesjonale, który zachęcił go, aby się wyspowiadał. Na początku Jorge Mario Bergoglio nie chciał na to przystać, ale w pewnym momencie uległ zachętom kapłana i przystąpił do sakramentu pokuty i pojednania. Po odejściu od konfesjonału przyszły papież wiedział, że poprzez wydarzenie, jakim było nieplanowane wejście do kościoła na modlitwę i spowiedź, Jezus – tak jak św. Mateusza, którego wtedy wspominał Kościół – wezwał go do poświęcenia się Mu jako kapłan. Gdy Jorge Mario Bergoglio zostawał biskupem, przyjął za motto swej posługi właśnie słowa „Miserando atque eligendo”, by zaznaczyć, jak wspomniane wyżej wydarzenie z roku 1953 było dla niego przełomowe. Owo motto utrzymał, gdy Jezus wezwał go do papieskiej posługi pod imieniem Franciszek w dniu 13 marca 2013 roku i by był jej wierny aż do końca, tj. do dnia swej śmierci, 21 kwietnia 2025 roku.
Obecność Jezusa w domu w pobliżu Kafarnaum było wezwaniem do prawdziwej wolności, którą jest otwarcie się i doświadczenie Jego łaski oraz Jego centralna obecność w życiu i życie w zjednoczeniu z Nim, także dla wielu celników i grzeszników, którzy, słysząc o obecności Zbawiciela, przyszli i dołączyli się do uczty, którą wtedy odbywał wraz ze swymi uczniami. Nie zrozumieli tego pożarci przez pychę faryzeusze, którym wydawało się, że do Boga mają prawo przychodzić tylko ludzie doskonali. Jezus burzy ich krzywdzące rozumienie słowami: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (por. Mt 9, 10-13). Poprzez te słowa Chrystus mówi faryzeuszom, iż został powołany, aby – zgodnie ze słowami proroctwa Izajasza – powoływać do mającej swe źródło w Nim prawdziwej wolności i wzywa, cytując proroka Ozeasza (te same słowa – „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” – znajdują się w dzisiejszym pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z tejże Księgi – 6, 6a), by ich wiara była bogatsza w otwarcie się na bliźnich i ich potrzeby, albowiem wtedy jest ona prawdziwie miła Bogu.
Zrozumieli to beatyfikowani wczoraj przez papieża Leona XIV (przez pośrednictwo kard. Marcello Semeraro, Prefekta Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych) błogosławieni prezbiterzy i męczennicy salezjańscy: Jan Świerc, Ignacy Antonowicz, Ignacy Dobiasz, Karol Golda, Franciszek Harazim, Ludwik Mroczek, Włodzimierz Szembek, Kazimierz Wojciechowski i Franciszek Miśka, którzy, poświęcając się całkowicie Bogu, a także służbie młodzieży, chorym, więźniom i wykluczonym oraz w prowadzeniu ludzi do Boga poprzez jednanie ich z Nim w sakramencie pokuty i pojednania i oddając życie za wierność miłości Boga i bliźniego, dali świadectwo, aby, w obliczu przeciwności i pokus, nigdy nie przestać być wiernym Bogu oraz otwierać się na potrzeby otaczających nas bliźnich, niosąc im potrzebne wsparcie i oświecając ich Dobrą Nowiną Ewangelii o tym, że Bóg kocha bezgranicznie każdego człowieka bez wyjątku i nigdy nie rezygnuje z nikogo, wytrwale szukając i powołując tych, którzy się od Niego oddalili. Powołuje On także nas, wiernych Mu, abyśmy nieustannie porzucali to, co potencjalnie stanowi przeszkodę w naszej drodze do Królestwa Niebieskiego.
Czy moja wiara charakteryzuje się otwarciem na miłość Boga i bliźniego? Czy wierzę, że Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem? Czy potrafię szeroko otworzyć się na Niego i Jego wezwanie do nieustannej pracy nad sobą i przemiany życia?

Dodaj komentarz