3 rocznica beatyfikacji Stefana Kardynała Wyszyńskiego i matki Elżbiety Róży Marii od Krzyża Czackiej – rozważanie mojego autorstwa z dnia ich beatyfikacji (12.09.2021)

Dziś (12 września) mijają 3 lata od momentu, gdy Stefan Kardynał Wyszyński i matka Elżbieta Róża Maria od Krzyża Czacka zostali zaliczeni w poczet błogosławionych. Aktu tego, w imieniu papieża Franciszka, dokonał Prefekt Kongregacji (obecnie Dykasterii) Spraw Kanonizacyjnych, kard. Marcello Semeraro. Z okazji niniejszego wydarzenia sprzed 3 lat, napisałem refleksję na temat błogosławionych Prymasa Wyszyńskiego i matki Czackiej, którą zamieszczam poniżej.

„Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 50).

Czytając te słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, przypominają mi się słowa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, który pisał: „Maryja objawiła się w miejscach, gdzie nie udawali się żadni władcy tego świata, ale gdzie się udawali prości ludzie” [1]. Tym prostym ludziom, którym objawiła się Maryja, zostały przekazane wskazania do tego, aby być prawdziwym dzieckiem Boga. Warunek do tego jest tylko jeden: należy pełnić tylko i wyłącznie wolę Bożą. Ten warunek, przynajmniej dla tych, co chcą iść za Jezusem, nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Wystarczy tylko bardziej poświęcić się Bogu i szeroko otworzyć się na Jego wolę.

Swoim życiem ukazywali to, zarówno słowem, jak i pismem, nowi błogosławieni: Stefan Kardynał Wyszyński i matka Elżbieta Róża Maria od Krzyża Czacka. Ukazywali to w taki sposób, że całkowity akt zawierzenia się woli Bożej nie polega na tym, aby powiedzieć: „Panie Boże, poświęcam się Tobie całkowicie. Niech wola Twoja się dzieje, ale tylko w momentach, kiedy mam na to ochotę”. Nie! Albo poświęcasz się całkowicie Panu Bogu i mówisz: „Panie Boże, poświęcam się Tobie całkowicie. Niech Twoja wola, nie moja, się dzieje”, albo poświęcasz się z zaangażowaniem w swoje zachcianki i tak naprawdę wcale nie obchodzi Cię, by wziąć swój krzyż i iść za Jezusem. Jeśli jako chrześcijanie naprawdę wyrażamy wolę pójścia za Jezusem, zanim poświęcimy się całkowicie Jemu i Jego woli, popatrzmy na historie życia nowych błogosławionych.

Stefan Kardynał Wyszyński, pomimo trudów więzienia i wielu cierpień, nie utracił wiary, ale całkowicie poświęcił się woli Bożej. Tak samo uczyniła matka Elżbieta Róża Maria od Krzyża Czacka, która, pomimo utraty wzroku, nie straciła wiary w Pana Boga i całkowicie się Jemu oddała. Przykład matki Czackiej powinien posłużyć niektórym ludziom światowym, którzy daleko są od Pana Boga – nie mówię tutaj oczywiście o wszystkich – i, z powodu każdego, nawet drobnego, nieszczęścia, strasznie biadolą, że aż niektórym uszy pękają. W przypadku nieszczęścia biadolenie nic nie pomoże. Nieszczęścia powinniśmy przyjmować ze spokojem i modlić się o ich szczęśliwe zakończenie, bo tylko niezłomna wiara i nadzieja na lepsze, a nie niepotrzebne biadolenie, pomoże nam przed utratą wiary w Boga. Natomiast przykład Stefana Kardynała Wyszyńskiego niech nas nauczy tego, byśmy nie odgrażali się naszym nieprzyjaciołom, ale modlili się o ich nawrócenie i, tak jak mówił bliski mojemu sercu wujek, ks. [imię i nazwisko do wiadomości autora zyciekosciola – przyp. aut. zyciekosciola], proboszcz parafii [wezwanie parafii do wiadomości autora zyciekosciola – przyp. aut. zyciekosciola] w Częstochowie, w homilii, wygłoszonej równo pięć miesięcy temu, bo 12 kwietnia tego roku, znaleźli w nim jakiś „okruch dobra”. To samo uczynił Prymas Wyszyński po śmierci swojego prześladowcy, Bolesława Bieruta. Kardynał mógł powiedzieć: „Jak to dobrze, że ten Bierut umarł. W końcu nie będzie mnie niepotrzebnie prześladował”, ale przybrał w tej sytuacji zupełnie inną postawę. Zamiast się odgrażać, odprawił mszę za jego duszę i polecił go Panu Bogu, potrafiąc znaleźć w nim jakiś „okruch dobra”.

Warto swoje życie opierać na przykładach nowych błogosławionych. Inspiracją do tego niech będzie „Hymn o Miłości”, autorstwa matki Elżbiety Róży Marii od Krzyża Czackiej, stworzony na bazie „Hymnu o miłości” św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian (13, 1-13):

„Podstawą życia w Laskach musi być miłość.
Miłość Boga i bliźniego.
Miłość nadprzyrodzona, której towarzyszy mądrość.
Miłość, która wszystkich z sobą łączy w prawdzie, w życzliwości, sprawiedliwości i dobroci.
Miłość, która widzi istotną wartość człowieka, nie zważając na usterki lub drobne śmieszności.
Miłość, która potrafi karcić, gdy tego zachodzi potrzeba, mając na względzie dobro osoby, którą się karci, i dobro jej otoczenia.
Miłość, która nie waha się usunąć nawet osobę szkodliwą dla innych.
Miłość, która stara się wchodzić w potrzeby wszystkich, starając się o to, by każdemu jak najlepiej było.
Miłość, która przede wszystkim ma na celu dobro dusz wszystkich i dobro każdej duszy z osobna.
Miłość, która z dobrocią zwraca się do wszystkich, unikając wszystkiego, co może komu niepotrzebną sprawić przykrość.
Miłość, która z serdecznością potrafi smutnych pocieszać, dodając im siły i odwagi do życia.
Miłość cierpliwa, cicha, pogodna, pełniąca uczynki miłosierne z zapomnieniem o sobie.
Miłość, która nie toleruje w sobie albo w innych sądów, krytyk, obmów, plotek, bolesnych żartów.
Miłość, która jest taką samą w oczy jak i za oczy.
Miłość równa, nieulegająca zmianom i nastrojom.
Miłość wierna i stała, czerpiąca całą siłę swoją z Boga. Miłość surowa dla siebie, a wyrozumiała dla drugich.
Miłość nie podejrzliwa, a roztropna.
Miłość bez egoizmu i bez zazdrości, mająca na celu nie siebie, ale bliźnich.
Miłość delikatna i wrażliwa na cierpienia bliźnich.
Miłość mająca oczy otwarte na ich potrzeby.
Miłość, która się nigdy nie wynosi, a nikogo nie poniża.
Miłość, która modlitwą i uczynkiem kocha przeciwników i nieprzyjaciół.
Miłość, która widzi w każdym bliźnim samego Pana Jezusa.
Miłość, która szuka przede wszystkim obcowania z Bogiem i z Boga czerpie siłę i umiejętność obcowania z bliźnimi.
Miłość, która się cieszy z powodzenia bliźnich, z ich zalet i cnót.
Miłość, która nikomu niczego nie zazdrości.
Miłość w intencji i miłość objawiająca się na zewnątrz.
Miłość prosta, serdeczna, życzliwa każdemu.
Miłość usłużna i zapobiegliwa.
Miłość domyślna i zaradna.
Miłość i dobroć w spojrzeniu i w wyrazie twarzy, i w całym zachowaniu.
Miłość spokojna i uspokajająca.
Miłość czynna i nigdy niestrudzona.
Miłość odważna i szlachetna.
Miłość poświęcająca się i ofiarna.
Miłość nie czułostkowa, a głęboka i prawdziwa.
Miłość w myślach, słowach i uczynkach” [2].

Amen.

________________________

Przypisy:

[1] por. S. Wyszyński, Na drogach zawierzenia, „Soli Deo” 1996 r., s. 114-115

[2] https://www.niedziela.pl/artykul/71803/%E2%80%9EHymn-o-Milosci-Matki-Czackiej

__________________________

Błogosławiony Stefanie Kardynale Wyszyński,

Błogosławiona matko Elżbieto Różo Mario od Krzyża Czacka,

módlcie się za nami!

Amen.


Opublikowano

w

,

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *