Dzisiejsza Liturgia Słowa uczy nas otwarcia serca na wolę Boga i potrzeby bliźniego. Widać to w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Pierwszej Księgi Królewskiej (17, 10-16), gdzie wdowa przygotowuje wodę do picia i chleb do jedzenia Eliaszowi, posłańcowi Bożemu, dzieląc się swoimi troskami z Eliaszem. Powierza je jakby samemu Bogu, albowiem Eliasz – „prorok jak ogień” – jak mówi Księga Syracydesa (por. 48, 1) – przychodzi w imieniu Boga i mówi to, co On mu przekazuje. W opisie z dzisiejszego pierwszego czytania Bóg przekazał Eliaszowi słowa: „Dzban wody nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię” (1 Krl 17, 14b). Owe słowa oznaczają dary, którymi Bóg w życiu obdarza ludzi. Czy potrafimy za te dary Bogu dziękować?
Postawę dawania swego serca innym widzimy także w Ewangelii (Mk 12, 38-44 (wersja krótsza: Mk 12, 41-44)), w której znajduje się opis wrzucenia przez ubogą wdowę do skarbony świątynnej dwóch pieniążków, to jest jednego grosza. O ile, jeśli chodzi o bogaczy, wrzucających te pieniądze przed wdową, czynili to oni dla poklasku innych, o tyle ten jeden grosz, który wrzuciła do skarbonki uboga wdowa, był jej darem serca, co podkreśla zresztą Jezus w słowach: „Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich” (Mk 12, 43c). Owe słowa Zbawiciela oznaczają, iż więcej w Jego oczach znaczy dar serca aniżeli czynienie czegokolwiek dla poklasku innych. Warto więc zadać sobie pytanie: „Czy to, co czynię, czynię dla poklasku innych, czy też czynię to z prawdziwą otwartością na potrzeby bliźnich i jest z mojej strony darem serca?”. Owa postawa jest zresztą wypełnieniem woli Boga, który uczy, by nieustannie mieć otwarte serce na potrzeby innych.
Drodzy Bracia i Siostry, niech Pan Bóg pomoże nam mieć nieustannie otwarte serce na potrzeby bliźnich i ofiarowywać je dla nich nie po to, aby przypodobać się ludziom, ale szczerze.

Dodaj komentarz