Dzisiejsza Ewangelia (Łk 15, 1-3. 11-32), będąca przypowieścią o synu marnotrawnym, mówi nam, że Pan Bóg kocha nas nawet wtedy, gdy od Niego odejdziemy, a gdy wrócimy z powrotem do zjednoczenia z Nim przez wiarę, nie robi nam wyrzutów, ale z radością przyjmuje nas z powrotem do swej owczarni, tj. Kościoła. Przesłanie to jest wspólnym mianownikiem także dla pozostałych dwóch przypowieści, składających się na 15 rozdział Ewangelii św. Łukasza, a mianowicie o zagubionej owcy (wersety 4-7), na wytrwałe poszukiwania której wyrusza pasterz, zostawiając dziewięćdziesiąt dziewięć będących w zagrodzie owiec, aby móc uratować od zagłady tę jedną zagubioną, przyprowadzając ją z powrotem do zagrody, oraz o zagubionej drachmie (wersety 8-9), którą kobieta starannie szuka, aż ją znajdzie, a znalazłszy, bardzo się cieszy i świętuje ten fakt razem z sąsiadkami, które na tę okoliczność sprasza. Niektórzy egzegeci mówili, że, gdyby pozostawić w całej Biblii tylko jeden rozdział, a pozostałą resztę usunąć, byłby to właśnie piętnasty rozdział Ewangelii według św. Łukasza, bo to właśnie w nim, na który składają się trzy wyżej wymienione przypowieści, ukazane jest prawdziwe oblicze Boga – Tego, który bezgranicznie kocha człowieka, cierpliwie czekając, niczym kochający ojciec z czytanej dziś przypowieści o synu marnotrawnym, aż ten zejdzie z drogi błędu i szczerze powróci do zjednoczenia z Nim w Jego Kościele, albowiem – jak mówi Psalm 103 – „miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie zapamiętuje się w sporze, nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według grzechów naszych ani według naszych win nam nie odpłaca” (Ps 103 (102), 8-10). Pokazują to historie osób, które wcześniej były od Boga daleko, ale potem szczerze porzuciły drogę błędu, którą – świadomie bądź nie – kroczyły, wchodząc na drogę niezawodnej przyjaźni z Bogiem. Podejmując drogę powrotu do pełnej przyjaźni z Bogiem, warto czynić to jak najszczerzej, podobnie jak przypowieściowy syn marnotrawny, który, uświadamiając sobie, że postąpił źle, powrócił do domu swego ojca, szczerze przyznając, że jego postępowanie było bardzo niewłaściwe, czyniąc za nie szczery i głęboki żal, co spotkało się z ogromną radością ze strony ojca. Bardzo piękne jest to, że Jezusową przypowieść o synu marnotrawnym czyta się w dzisiejszą niedzielę – Niedzielę Radości – przypadającą w Roku Wielkiego Jubileuszu, przeżywanego pod hasłem: „Pielgrzymi nadziei”. Realizując to hasło, warto w trudnych chwilach zaufać Bogu i nigdy nie stracić pewności w to, że kocha On nas, pomimo naszych słabości i ograniczeń.
Ponadto czytana dziś przypowieść o synu marnotrawnym stanowi też wezwanie, aby zawsze badać swoje sumienie i eliminować z niego to, co może potencjalnie być przeszkodą w głębokiej relacji z Bogiem, albowiem – jak mówił papież Franciszek (cytowałem te słowa również w kontekście ubiegłoniedzielnej Ewangelii (Łk 13, 1-9)) – „nawrócenie to zobowiązanie i trwa całe życie” oraz – jak już podkreśliłem wyżej – polega ono też na eliminowaniu z własnego sumienia tego, co może być potencjalną przeszkodą w naszej relacji z Bogiem, aby móc uniknąć popadnięcia w życie „na własną rękę”, z dala od Niego, albo też wywyższania się ponad innych, na zasadzie: „Ja jestem najlepszy, a wszyscy wokół mnie są gorsi, bo nie są tacy jak ja”, jak zaprezentował to faryzeusz z Jezusowej przypowieści z wczorajszej Ewangelii (Łk 18, 9-14), bo, jeśli pójdzie się którąś z tych dróg, prowadzących zresztą donikąd, skutki tego będą opłakane, i kroczyć tylko i wyłącznie drogą, prowadzącą do pełnego zjednoczenia z Bogiem w niebie, by móc tenże cel osiągnąć bez żadnych przeszkód.
Czy w każdym momencie naszego życia towarzyszy nam ta niezachwiana pewność, że Pan Bóg kocha nas, mimo naszych słabości i ograniczeń, a gdy szczerze powrócimy do zjednoczenia z nim po chwilowym odejściu od Niego, nie robi nam wyrzutów, ale przyjmuje z radością, niczym kochający ojciec własnego syna? Czy potrafimy szczerze walczyć z naszymi słabościami, by postarać się już nigdy do nich nie wracać? Czy nieustannie badamy nasze sumienie, eliminując z niego wszystko to, co może być potencjalną przeszkodą, jeśli chodzi o naszą relację z Bogiem, unikając przy tym wpadnięcia w pułapkę oddalenia się od Boga lub popadnięcia w pychę i samouwielbienie?
Drodzy Bracia i Siostry, niech Pan Bóg pomoże nam szczerze odpowiedzieć na powyższe pytania, pobudzając nas przy tym do rachunku sumienia względem naszej miłości do Boga.

Dodaj komentarz