W dzisiejszej Ewangelii (Łk 16, 1-13 (wersja krótsza: Łk 16, 10-13)) Jezus opowiada przypowieść o nieuczciwym rządcy (w wersji dłuższej), który, wobec oskarżenia go wobec swego pana o roztrwonienie jego majątku, podejmuje inicjatywę, polegającą na – jak wynika z jednego z wyjaśnień słów Jezusa z dzisiejszej przypowieści: „Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił” (Łk 16, 8a) – redukcji weksli (zobowiązań) ze stu do pięćdziesięciu beczek oliwy oraz ze stu do osiemdziesięciu korców pszenicy, przez co zrezygnował z własnej korzyści na rzecz pomocy innym, nie uszczuplając w ten sposób majątku swego pana [1].
Jako chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do tego, aby nigdy nie ustawać w wiernym i roztropnym wprowadzaniu w czyn miłości Boga i bliźniego, czasem nawet kosztem rezygnacji z własnych potrzeb, niczym ów roztropny rządca. Przykładami są chociażby podjęcie, dla większej chwały Bożej, jakiegoś konkretnego dzieła modlitewnego w określonej intencji, wytrwałe głoszenie Ewangelii czy odbycie pielgrzymki do jakiegoś świętego miejsca, a także przychodzenie z pomocą tym, którzy potrzebują w danej chwili naszej pomocy tak, aby, dzięki temu, wielu mogło widzieć w nas tych, na których można liczyć. Warto, aby nigdy nie zgasło w nas pragnienie nieustannego podejmowania tychże inicjatyw, abyśmy, dzięki naszemu poświęceniu, zasłużyli na udział we wspólnocie z Bogiem w niebie, na co uwagę zwraca Zbawiciel w słowach: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (Łk 16, 9b). Warto także być w niniejszych inicjatywach wierni, albowiem – jak mówi Chrystus – „kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16, 10).
Jeżeli chodzi o nasze wprowadzanie w czyn miłości Boga i bliźniego, warto zawsze odrzucać to, co powoduje, iż zatracamy się we własnym ego, zapominając o miłości Boga i bliźniego, a czym jest mamona. Jako chrześcijanie nie możemy służyć jednocześnie Bogu i bóstwu pieniędzy, które nas od miłości Boga oddala, co zresztą mówi też Chrystus w słowach: „Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” (Łk 16, 13).
Czy potrafię, niczym roztropny rządca z Chrystusowej przypowieści, podejmować inicjatywy na rzecz miłości Boga i bliźniego, czasem rezygnując z własnych potrzeb, oraz być im wierny? Czy jest coś, co powoduje, że przestaję podejmować owe inicjatywy, zatracając się we własnym ego?
[1] por. https://www.slowo.redemptor.pl/pl/17295/22863/xxv-niedziela-zwykla.html [dostęp: 19.09.2025]

Dodaj komentarz