W dzisiejszą niedzielę kończymy rozpoczętą dwa tygodnie temu (Mt 5, 1-12) i kontynuowaną tydzień temu (Mt 5, 13-16) naszą wizytę na Górze Błogosławieństw (Mt 5, 17-37 (wersja krótsza: Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37)), aby w przyszłą niedzielę – pierwszą Wielkiego Postu – udać się wraz z Jezusem na pustynię (Mt 4, 1-11), gdzie Jezus doświadczył pokus diabła, które przezwyciężył swoim sprzeciwem i przez co – jak podkreślił św. Augustyn w jednym ze swoich komentarzy, odczytywanym jako drugie czytanie Liturgii Godzin 1 niedzieli Wielkiego Postu – „nauczył nas sztuki zwyciężania w pokusie” (por. św. Augustyn, Komentarz do Psalmu 61, 2-3), dzięki czemu pomaga i nam odważnie je przezwyciężać. Owo przezwyciężanie przez nas pokus polega chociażby – w odniesieniu do dzisiejszej Ewangelii, a konkretnie do słów, składających się na fragment, w którym Chrystus wypowiada słowa, odnoszące się do szóstego przykazania „Nie cudzołóż” i grzechów przeciw nim, wzywając przy tym do zdecydowanego odrzucenia tychże grzechów (por. Mt 5, 27-32): „Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła” (Mt 5, 29-30) – na zdecydowanym odrzuceniu i unikaniu przez nas tego, co prowadzi do grzechu (bo to właśnie znaczy użyta przez Zbawiciela metafora o „wyłupieniu oka” i „odcięciu ręki”), aby, dzięki temu, nie skończyło się to ze szkodą dla naszej duszy.
Na początku dzisiejszej Ewangelii natomiast Jezus podkreśla, „że nie przyszedł obalić lecz dopełnić Prawo (por. Mt 5, 17)” (św. Jan Paweł II, homilia na Górze Błogosławieństw, Korazim, 24 marca 2000 roku), toteż Zbawiciel w słowach: „Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni” (Mt 5, 18) podkreśla, że „Jego orędzie jest nowe, ale nie znosi tego, które już istnieje; raczej rozwija maksymalnie pełnię jego mocy” (św. Jan Paweł II, homilia na Górze Błogosławieństw, Korazim, 24 marca 2000 roku), toteż – jako chrześcijanie – nie możemy układać Dekalogu według własnego pomysłu na zasadzie wypełniania tylko tych przykazań, które nam odpowiadają. Co więcej, musimy – poprzez dawane innym świadectwo wierności Chrystusowi w wypełnianiu w przysłowiowych 100 procentach Jego przykazań, co wyraża się w konkretnych działaniach, które się z nimi wiążą i stanowią realizację słów Zbawiciela: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5, 20) (owa „większa sprawiedliwość” polega na przezwyciężeniu w sobie egoizmu oraz odnoszeniu się z życzliwością i miłością nawet do tych, którzy życzą nam źle) – pobudzać innych do takiej samej wierności Bożym przykazaniom w ich życiu, albowiem – jak mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii – „kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim” (Mt 5, 19b).
W dzisiejszej Ewangelii Jezus naucza nas także – oprócz wspomnianej na początku dzisiejszej refleksji nauki odnośnie szóstego przykazania „Nie cudzołóż” (co do niej, Jezus podkreśla także, że małżeństwo jest przymierzem „na dobre i na złe”, a nie relacją na zasadzie „dopóki jest dobrze” czy „dopóki nam się nie znudzi”, toteż w słowach: „Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa” (Mt 5, 32), Zbawiciel mówi, iż zdrada żony przez mężczyznę z inną kobietą, rozwód z powodu braku wierności w codziennych drobiazgach, takich jak rozmowa, przebaczenie czy czas dla siebie nawzajem, co – jak podkreśla Jezus w powyższych słowach – naraża obie strony, które się rozwodzą, na zniesławienie, a także nierząd, wyrażający się – zgodnie z egzegezą przywołanych wyżej słów Zbawiciela – we współżyciu dwóch osób poza małżeństwem, uwłacza godności małżeńskiej) – odnośnie piątego i ósmego przykazania, a mianowicie „Nie zabijaj” (Mt 5, 21-26) i „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” (Mt 5, 33-37).
Jeśli chodzi o naukę Zbawiciela odnośnie piątego przykazania, Jezus mówi w niej, że grzechem przeciwko wspomnianemu przykazaniu jest nie tylko fizyczne pozbawienie kogoś życia, lecz także okazywane wobec drugiego człowieka gniew, zniewaga, pogarda i nienawiść. Nie można prawdziwie być chrześcijaninem, jeżeli z jednej strony wielbi się Boga w modlitwie, a z drugiej znieważa się Go w bliźnim, albowiem taka postawa oznacza chrześcijaństwo „puste w środku”, tj. praktykowanie wiary tylko słowami, gdy czyny pokazują zupełnie co innego. W związku z tym – co podkreśla Zbawiciel: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (Mt 5, 23-24) – praktykowanie wiary chrześcijańskiej jest naprawdę szczere tylko wtedy, kiedy oddaje się chwałę Bogu poprzez dar naszej modlitwy i jednocześnie pielęgnuje się postawę życia w zgodzie z każdym bliźnim bez wyjątku i miłości do niego.
Co do ósmego przykazania natomiast, Jezus przestrzega nas, poprzez słowa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37), że – jako chrześcijanie – mamy być wiarygodni i szczerzy w stosunku do tych, którzy nas otaczają, poprzez dotrzymywanie złożonych innym obietnic czy unikanie bycia nieszczerymi w stosunku do innych, a także odrzucać wszelkie przeciwne owej postawie wiarygodności i szczerości działania.
Czy w moim życiu jestem wierny/wierna Bożym przykazaniom – zarówno indywidualnie, jak i w rodzinie – i daję temu świadectwo poprzez związane z owymi przykazaniami działania, pobudzając przy tym innych do takiej samej wierności tymże nakazom Boga?

Dodaj komentarz