W dzisiejszą niedzielę pragnę kontynuować aspekt, nad którym pochyliłem się tydzień temu, wychodząc od odnoszących się do Jezusa słów proroka Izajasza: „Pan posłał mnie, abym ubogim niósł Dobrą Nowinę, więźniom głosił wolność” (por. Łk 4, 18 [Iz 61, 1c i ef]), śpiewanych w ubiegłą niedzielę przed Ewangelią i które zacytowałem na początku ubiegłotygodniowej refleksji nad niedzielną Liturgią Słowa. Tydzień temu odniosłem je do ewangelicznego opisu powołania przez Jezusa celnika Mateusza, a także przyjściu na ucztę, na której Zbawiciel był obecny ze swymi uczniami w domu koło Kafarnaum, wielu celników i grzeszników, na co zaślepieni pychą faryzeusze bardzo się oburzali, w związku z czym Chrystus wyrwał ich z błędnego przekonania, iż do Niego mają prawo przychodzić tylko i wyłącznie ludzie doskonali, mówiąc: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (por. Mt 9, 9-13), podkreślając, że Jezus, powołując celnika Mateusza do pójścia za Nim, a także celników i grzeszników, którzy, słysząc o Jego obecności na uczcie w domu w pobliżu Kafarnaum, od razu tam przychodzą, by doznać pokrzepienia, jest Tym, Który – zgodnie ze wspomnianymi słowami proroka Izajasza – daje prawdziwą wolność, którą jest otwarcie się i doświadczenie Jego łaski oraz Jego centralna obecność w życiu i życie w zjednoczeniu z Nim, i wzywa do niej.
Do realizacji misji, którą jest wezwanie do życia w tej wolności, jaką daje nam Jezus, Zbawiciel posługuje się także ludźmi, czego przykład widzimy w dzisiejszej Ewangelii (Mt 9, 36 – 10, 8), w której powołuje On Dwunastu Apostołów, by szli i głosili Dobrą Nowinę „do owiec, które poginęły z domu Izraela”, czyli tych, którzy w jakiś sposób oddalili się od Boga, stając się więźniami grzechu poprzez wpadnięcie w jakiś nałóg czy pójście za złudną obietnicą szczęścia, której niespełnienie sprawiło, że życie straciło dla nich sens. Do takich osób Jezus posłał Apostołów, których powołał w dzisiejszym fragmencie, a także posyła Apostołów XXI wieku. Do tych, żyjących w Jego czasach, jak i tych dzisiejszych Apostołów, Jezus mówi: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10, 7-8). Poprzez te słowa Zbawiciel wzywa, by nieustannie głosić, że ta wolność, jaką daje życie w zjednoczeniu z Bogiem, celem którego jest Królestwo Boże, wyzwala nas z bezsensu i rozpaczy, a także ukazywać to konkretnymi czynami, przykładowo, tak jak Apostołowie ukazywali to, uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych, oczyszczając trędowatych i wypędzając złe duchy, pomagając osobie, która popadła w beznadzieję i rozpacz, tracąc radość życia, poprzez realizowane w sposób bezinteresowny konkretne czyny, jakie sprawią, iż osoba ta odzyska utraconą radość życia, a przez to będzie również w stanie otworzyć się na tę wolność, którą ofiaruje jej, jak i każdemu z nas, Jezus, Który – widząc beznadziejny stan tej osoby – lituje się nad nią, tak jak ulitował się nad tłumami, będącymi znękane i porzucone, „jak owce nie mające pasterza” (por. Mt 9, 36), idąc do niej przez konkretną osobę, która pomoże jej [osobie pogrążonej w beznadziei] odzyskać radość życia i otworzyć się na Jezusową wolność. Do tego są powołani w sposób szczególnie kapłani. Poprzez słowa: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 37b-38), Jezus wzywa nas do modlitw o to, by nigdy nie zabrakło tych, którymi będzie się posługiwał, by odważnie i bezinteresownie docierać z przesłaniem Dobrej Nowiny o tym, że Bóg bezgranicznie kocha każdego człowieka, między innymi do osób, które są znękani przez swoje różne życiowe cierpienia, a także przypominać o tym ludziom, którzy są Bogu wierni, by nic nie sprawiło, że odwrócą się od drogi wiary.
Warto również pamiętać, że w misji głoszenia Ewangelii Chrystusa nie należy czynić nic na siłę, albowiem, z pomocą łaski Bożej, która odpowiednio uformuje nasze serce i sumienie tak, by móc to z odwagą realizować, przyjdzie czas, że to, na co na razie nie jesteśmy gotowi, będziemy w stanie z odwagą wypełnić. Na tenże aspekt zwraca uwagę również Jezus słowami dzisiejszej Ewangelii: „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego” (Mt 10, 5b). Gdyby uczniowie spróbowali pójść do pogan i do miast samarytańskich krótko po tym, gdy Jezus powierzył im misję głoszenia Dobrej Nowiny, co składało się na Jego publiczną działalność w Galilei, byłby to „słomiany zapał”, który sprawiłby, że zniechęciliby się w realizacji tejże misji. Po odpowiednim uformowaniu serc Apostołów przez Chrystusa i wzmocnieniu się przez nich duchowo to, na co nie byli oni gotowi w czasie, gdy Jezus realizował Swą publiczną działalność w Galilei (powołanie Dwunastu, które opisuje dzisiejsza Ewangelia, miało miejsce podczas publicznej działalności Zbawiciela w tymże mieście), będą w stanie pójść do pogan i miast samarytańskich bez ryzyka tego, że w pewnym momencie zniechęcą się w realizacji misji głoszenia Ewangelii, lecz, przeciwnie, będą im ją głosili tak, iż pozyskają dusze pogan i Samarytan dla Boga i Jego Królestwa.
Czy potrafimy odważnie i bezinteresownie głosić Ewangelię, niosąc pociechę wszystkim ludziom, a szczególnie tym, którzy żyją w beznadziei, i sprawiając, iż są oni w stanie prawdziwie otworzyć się na wolność, którą daje Jezus każdemu z nas? Czy realizuję misję głoszenia Ewangelii stosownie do moich możliwości, nie wybiegając zbytnio do przodu?

Dodaj komentarz