Od razu po czytanej w ubiegłą niedzielę przypowieści o dwóch synach, z czego pierwszy powiedział do ojca, który poprosił go, by poszedł i popracował w jego winnicy: „Idę, panie”, ale koniec końców do niej nie przyszedł, natomiast drugi, po początkowym „Nie chcę”, „opamiętał się i poszedł” (Mt 21, 28-32), Jezus opowiada arcykapłanom i starszym ludu słyszaną dziś przez nas przypowieść o dzierżawcach winnicy (Mt 21, 33-43). Poprzez nią Zbawiciel uświadamia słuchaczom, jak fatalna jest postawa zamknięcia się na Boże słowo, mówione bezpośrednio przez Boga bądź przez Jego pośredników, i jego odrzucenia, na zasadzie: „My wiemy lepiej, jak mamy żyć, i nikt nie będzie nam mówił, jak mamy to życie przeżyć”. Taką postawę reprezentują rolnicy z Jezusowej przypowieści, którym gospodarz oddał w dzierżawę swoją winnicę i którzy odrzucili jego sługi, jednego obijając, drugiego zabijając, a trzeciego kamienując, a na końcu pozbawiając życia jego syna, co do którego właściciel myślał, że zostanie on przyjęty (por. Mt 21, 33b-39).
Poprzez dzisiejszą przypowieść Jezus chce zobrazować słuchającym go arcykapłanom i starszym ludu, jak fatalnego wyboru dokonali ci, którzy, zamiast przyjąć głoszoną przez wysłanych do nich przez Boga proroków, odrzucili tych Bożych posłańców, a w przypadku niektórych z nich pozbawili życia, i jak fatalnie robią słuchający Go arcykapłani i starsi ludu, którzy, zamiast zmienić swoją postawę egoizmu i zamknięcia się na Boże Słowo, odrzucają Chrystusa i Jego naukę, czego efektem będzie – w momencie pójścia przez Zbawiciela na mękę i śmierć krzyżową – fałszywe oskarżenie Go o podburzanie ludu i wydanie Go na śmierć, która koniec końców sprawiła, że cały świat – w tym także i my – został wyrwany z mocy zła i otworzony został mu przystęp do Ojca, czego zapatrzeni w siebie arcykapłani i starsi ludu nie dostrzegali.
Jednocześnie Chrystus zmusza niejako słuchaczy swej przypowieści do refleksji nad własnym postępowaniem, pobudzając ich tym samym do zmiany postępowania, pytaniem: „Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?”, na co arcykapłani i starsi ludu odpowiadają: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze” (Mt 21, 40-41). Można by rzec, że w tymże zdaniu słuchacze Jezusa nazywają „nędznikami” samych siebie, czego jednak nie dostrzegają, co jednak Zbawiciel uświadamia im słowami: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce” (Mt 21, 42-43).
Dzisiejsza przypowieść pobudza także nas do refleksji nad tym, czy i my przypadkiem czasem nie budujemy swojego życia na zasadzie: „My wiemy lepiej, jak mamy żyć, i nikt nie będzie nam mówił, jak mamy to życie przeżyć”, odrzucając kierowane do nas w Piśmie Świętym bądź w ciszy naszego serca słowo Boga, albowiem faktycznie jest miła Bogu osoba, która przyjmuje Jego głos i buduje na nim swoje życie. Czy postawa otwartości na Boże słowo charakteryzuje także nasze chrześcijańskie życie?
Jezu, ucz nas otwartości na Swoje Słowo i nieustannego budowania na nim swego życia.
Amen.

Dodaj komentarz